niedziela, 6 listopada 2016

Rzeczy których nie chcesz o mnie wiedzieć


Chyba każdy z nas ma w sobie rzeczy do których nie lubi się przyznawać, nawyki z których nie może się wyleczyć. Dziś właśnie o takich chce Wam napisać, choć to naprawdę nie jest takie proste. Jakieś 8 lat temu miałam straszne problemy z moimi kompleksami, można powiedzieć nawet, że były zmorą mojego życia, choć to naprawdę dziwnie brzmi bo przecież każdy z nas ma kompleksy, bo coś jest za duże, coś za małe, coś jest krzywe, albo czegoś w ogóle nie ma! Jedni mają ich więcej, inni mniej, ja natomiast tamtego czasu wyszukiwałam w sobie same problemy, co naprawdę uniemożliwiało mi normalne funkcjonowanie każdego dnia. Dziś natomiast podchodzę do tego zupełnie inaczej, z kompleksów wyleczyłam się bardzo szybko, pomogli mi w tym ludzie, mężczyźni z którymi się spotykałam, komplementy z różnych stron. Moja zmora okazała się atutem, czymś co wyróżnia mnie z pośród innych i dziś właśnie tak do tego podchodzę - tak jak powinien podchodzić do tego każdy z Was! Równo z tym jak wyleczyłam się z własnych kompleksów, nabrałam pewności i dystansu do samej siebie, potrafię żartować z siebie, śmieje się gdy inni to robią, przyznaję do złych nawyków i przyzwyczajeń, a przy tym lubię siebie, jestem zdania, że taką Bóg mnie stworzył i taka jestem najlepsza, jakkolwiek egoistycznie to zabrzmi. 

Dziś chce Wam napisać o rzeczach z których pewnie niejeden z Was będzie się śmiał lub pomyśli "O Boże", ja natomiast nie boję się do nich przyznawać, choć w głębi duszy trochę się tego wstydzę. 


Na umilenie tego okropnego jesiennego czasu, gdy za oknem ciągle deszcz i mgły, a w głowie kotłuje się tysiąc myśli, jedyne na co macie ochotę to położyć się pod kocem w łóżku z gorącą herbatą i obejrzeć ulubioną komedię, dla odmiany przeczytajcie moją lekturę i pośmiejcie się dzisiaj ze mnie!



Kiedy mam okres...
... wszyscy wiedzą kiedy go mam! Wyglądam wtedy jak - jak wyglądam :D! Nawet znajomi obok z pracy wiedzę kiedy mam pierwszy dzień:P. Nie zastaniesz mnie wtedy w innym ubraniu jak w dresach i wielkiej rozciągniętej bluzie, bez "tapety" na buzi i w poszarpanych włosach, z niechęcią do życia i ciągle powtarzającym zdaniem "wiem, wiem wyglądam dziś jak gówno" :D haha! Tak, to ja!



Nałogowo wypijam Kubusia...
...tak i nawet mój chłopak o tym nie wie. Potrafię się kamuflować prawda? To nawyk, który został mi z dzieciństwa, choć staram się unikać tego napoju, ponieważ wiem, że sok ten ma w sobie karoten, który znajduje się w marchewkach i w wyniku nadmiernego jego spożywania nasza skóra może przybierać żółto-pomarańczowego koloru, a do tego nie chcę już wracać!



Słucham czasami disco polo...
...i pewnie większość z nas to robi, tym samym nie przyznając się do tego. To muzyka, przy której nie można się nie uśmiechać i chyba przy niej nie jeden z nas bawi się najlepiej!



Potrafię głośno krzyczeć...
...jak zostaje furii to bez kija nie podchodź! Zazwyczaj mam dużo cierpliwości i ktoś naprawdę musi się postarać, żeby mnie z niej wyprowadzić, myśli kotłuje zawsze w sobie zamykam się w pokoju i tam wylewam wszystko, ale kiedy... Kiedy zacznę krzyczeć, uwierzcie nie chcecie tego słyszeć. Chłopak wychodzi z siebie i ucieka, a brat mi mówi, żebym się wyprowadziła (tak on bardzo mnie kocha) haha!



Boję się spać sama...
...i nie ma się tu z czego śmiać, piszę prawdę. Kiedy śpię sama to mój telewizor jest włączony całą noc. To własnie wtedy przypominam sobie najstraszniejsze historie, a w mojej głowi roi się tysiąc mało realnych myśli. Na szczęście już przywykłam do samotnych nocy, po prostu nie mam innego wyjścia :P.



Nie rozczesuje włosów...

...na co dzień nigdy nie rozczesuje swoich włosów, robię to tylko po ich umyciu. Nie wiem czy to z lenistwa czy ze strachu, że gdy je rozczeszę będą wyglądać niesfornie. Nienawidzę warkoczy, kucyków czy koków, rzadko możesz zobaczyć mnie w spiętych włosach. Jak wstanę z łózka, tak moje włosy wyglądają cały dzień!



Dość już tych kompromitujących mnie faktów :D! Teraz czas na Was, dajcie znać w komentarzach, do czego Wy boicie się przyznać. Ja natomiast zostawiam Wam, niebieski zawrót głowy w wykonaniu mojej młodszej siostry, a w roli głównej ukochana ostatnio sportowa koszula w kratkę o nietoperzowym kroju, może i Wy się skusicie? Dajcie znać i do zobaczenia wkrótce :)!



Koszula TUTAJ, spodnie dresowe Pull&Bear (kupione jakieś 5 lat temu)

10 komentarzy:

  1. Bardzo przyjemny wpis. Świetnie że wyleczyłaś się z kompleksów, one potrafią utrudniać "normalne" funkcjonowanie w życiu. Mam podobnie jak Ty w pierwszy dzień miesiączki, nie mam ochoty na nic, nawet żeby wyglądać w miarę przyzwoicie :D
    Ślicznie wyglądasz, masz bardzo ładny uśmiech :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Eeee mało masz tych wad...i nie są one jakieś inne czy irracjonalne pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie wady, to raczej glupie nawyki o wadach chyba nie miałabym odwagi tak śmiało pisać :p

      Usuń
  3. disco polo to dla mnie tortura, gdy jesteśmy z mężem na weselu i akurat taka muzyka jest grana, to zawsze wychodzimy się przewietrzyć, ale Twoje uzależnienie od Kubusia rozumiem, ja mam podobnie z chałwą;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolor butów przeboski ;)
    U mnie wiadomo jak będę miała okres, bo wtedy jestem okropna. Denerwuje się , wszystko mnie irytuje i cały czas mam ochote jeść ;)
    I disco polo też słucham - nawet nałogowo, bo masz rację, że robi się weselej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. też boję się spać sama,bo od razu przypominają mi się różne horrory :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kompleksy? Ty? Dobrze, że już się wyleczyłaś. Kompleksy mogą mieć niektóre kobiety czy dziewczyny gdy Ty się pojawisz w pobliżu.
    Cała reszta dziwactw to norma, poza disco polo. To jest nie do przyjęcia. Dyskwalifikacja.

    OdpowiedzUsuń