poniedziałek, 19 września 2016

Klika sposobów na kobiecą chandrę


Dziś przygotowałam dla Was post z całkiem innej bajki! Post w którym napisze Wam co robię gdy ogarnia mnie chandra. Oczywiście to, krótki i przejściowy stan, ale myślę, że zdarza się każdej z nas, w szczególności w takie dni jak dzisiaj, kiedy niebo pokrywają ciemne chmury i cały czas pada deszcz. Nienawidzę tej początkowej fazy jesieni, najchętniej całe dni spędziłabym pod kocem z herbatą w ręku, żeby przyzwyczaić się do zimna i dreszczy jakie pokrywają moje ciało. Nieprzypadkowo więc wklejam dla Was dzisiaj ten post, może uratuje, którąś z Was przed pochmurnym nastrojem, a przy okazji dowiecie się czegoś o mnie, więcej mogliście przeczytać w TYM wpisie. Zapraszam do lektury :)


Sukienkę ze zdjęć znajdziecie TUTAJ

1.Zdjęcia:
To chyba najlepszy sposób na rozładowanie emocji. Najlepsze są te, kiedy z przyjaciółkami umawiamy się na wielkie sesje z których potem nic nie wychodzi, ponieważ stwierdzamy, że żadne zdjęcie nam się nie podoba :D! Niestety rzadko mogę sobie pozwolić na takie spotkanie, choć przepełnione są uśmiechem, wygłupami, które potem widoczne są na zdjęciach, to oprócz tych blogowych zdjęć, bardzo rzadko pokazuję Wam coś innego, lub też po prostu na takich spotkaniach zamieniam rolę, ponieważ mam dość bycia modelką.

2.Rower:
Mój wieczny przyjaciel i towarzysz życia! Najlepszy na weekendową nudę, w tym sezonie jednak bardzo rzadko po niego sięgałam. Muszę przyznać, jednak że wsiadam na niego zazwyczaj po wielkich kłótniach z mamą czy chłopkiem :P. Po rozładowaniu emocji i zmęczeniu, nie mam już po prostu siły na dalszą kłótnię.




3.Lustro:
Moje magiczne lustro! Zabija moją największą chandrę i to właśnie przed nim powstają stylizacje, które potem pokazuję Wam na blogu. Kiedy mam gorszy dzień, kalendarz świeci pustkami, przyjaciółki nie mają czasu, chłopak zajęty, a ja jestem na etapie oszczędzania więc zakupy nie wchodzą w grę, to właśnie ono ratuje każdą sytuację. Potrafię stać przed nim godzinę i rozkminiać stylizacje, a następnie wysyłać selfie do przyjaciółek. Czasami nawet wyjdzie z tego coś sensownego ;p.


4.Kuchnia:
Jeszcze Wam tego nie mówiłam ale uwielbiam gotować, piec i ogólnie kuchcić coś w kuchni. Kiedyś kiedy mój grafik nie był zapełniony spotkaniami z towarzyszem życia (kiedy to było haha), potrafiłam spędzać w kuchni godziny. Czytałam książki, oglądałam programy kulinarne, korzystałam też z przepisów internetowych i gotowałam najczęściej dla rodziców. W gorsze dni przyrządzałam coś słodszego, by pocieszyć podniebienie, z kuzynką często piekłyśmy torty! Więc polecamy się jak coś haha. Zamiłowanie do gotowania zostało mi do dzisiaj, teraz tylko mało mam na to czasu.




5.Książka lub dobry film:
Teraz najczęściej sięgam po książkę, wyszło mi z nawyków oglądanie filmów, a uwierzcie mi mam w swoim posiadaniu sporą kolekcję filmów na DVD, nie ma nic lepszego jak dobry wyciskacz łez :)! Łóżko, masa słodycz, malibu z mlekiem i dobra książka tak kończy się zazwyczaj mój zły dzień.

6.Dobra impreza:
Nie ma nic lepszego na rozładowanie złych emocji jak głośna muzyka i taniec, najlepiej w dobrym towarzystwie. Choć to zawsze problem, ponieważ w takie dni nigdy nie wiem co na siebie założyć, makijaż nie taki jak powinien, a włosy są źle ułożone :D. Uwierzcie nigdy nie żałuję, że zdecydowałam się wyjść z domu, ponieważ zawsze wracam już z najlepszym nastrojem, choć wyglądam gorzej niż przed wyjściem haha!


Muszę przyznać, że bardzo nie lubię szybkich i nieprzemyślnych sesji. W życiu jestem perfekcjonistką, zawsze wymyślam sobie plan, który potem krok po kroku realizuję. Musze jednak przyznać, że zawsze bardziej skupiam się na tym "co widzi oko", jakby Wam to wyjaśnić najprościej? Nie musi być czysto, byleby wyglądało, że jest czysto, wizualnie wszystko musi się zgadzać! W miniony weekend (niestety) nie udało mi się zrobić żadnej sesji, w głowie miałam stylizacje i miejsca, które idealnie do nich pasują, niestety cały czas padał deszcz, mgła nie schodziła, a że nie mogę sobie pozwolić na taką przerwę, rzeczy czekają, a nowe paczki przychodzą. Postawiłam na zdjęcia w domu, z których zrezygnowałam po 10 klatkach, ponieważ stwierdziłam, że to bezsensu, w domu też było ciemno, moje ciało pokrywały dreszcze, a ja kompletnie nie miałam nastroju do pozowania. 



Dziś prezentuję Wam sukienkę, która idealnie sprawdzi się na imprezę z przyjaciółmi, zabawę andrzejkową, sylwestra czy karnawał. Choć bardzo nie lubię się "błyszczeć", ta sukienka (a właściwie kombinezon) zdecydowanie mnie ujęła. Bądźcie jednak pewni, że założę ją tylko do sesji, a następnie trafi w ręce siostry, która pewnie czytając to skacze z radości :D! 
Buziaki:*

14 komentarzy:

  1. Widziałam już tę sukienkę. Miałam chrapkę na nią ;) Ale bałam się, że będzie brzydka w realu.
    Ahh, tu takie zaskoczenie! Jest przepiękna i Ty też!;)

    OdpowiedzUsuń
  2. idealna sukienka, na idealnej figurze! cudownie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądasz zjawiskowo w tej sukience! Jak dla mnie świetne propozycje - rower ja akurat zamieniam na bieganie :p
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  4. I ładna sukienka! To nawet oznaczyłabym jako punkt numer jeden :P

    www.valerysdailyinspiration.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Rower i lustro to też moi najlepsi przyjaciele :)
    Śliczna sukienka ♥
    ysiakova.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie podstawa to biała czekolada :) Mój lek na wszystko

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna ta sukienka, bardzo ładnie Ci w niej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Idealny temat na początek jesieni. Piękna sukienka!

    OdpowiedzUsuń
  9. zakochałam się w tej sukience!! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. wyglądasz zjawiskowo! Klikam 21.79$:)

    OdpowiedzUsuń